Archwium tagu Garfield

Garfield, co z ciebie wyrosło!

jest żarłoczny leniwy, i skupiony na sobie - tyle, że jednocześnie jego twórca Jim Davis uczynił go nieodparcie zabawnymUlubiony kot Ameryki

jest żarłoczny leniwy, i skupiony na sobie – tyle, że jednocześnie jego twórca Jim Davis uczynił go nieodparcie zabawnym. “Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 6” to kolejne wydanie książkowe zebranych razem pasków komiksowych, na których Garfield pojawia się już od 1976 roku, rozśmieszając czytelników do bólu brzucha.

Garfielda znają wszyscy

Trudno byłoby znaleźć kogoś, kto choć kilka razy nie natknął się w prasie na komiksy z tym tłustym kocurem, zawsze gotowym zjeść jeszcze trochę lazanii – i chwilę się z nich nie pośmiał. Historyjki o jego (najczęściej przeżywanych w pozycji leżącej) przygodach przedrukowywane są przez gazety na całym świecie, i trafiają do setek milionów czytelników. “Garfield” dociera do odbiorców z najróżniejszych kręgów kulturowych, różnych środowisk i w różnym wieku. I wszyscy dobrze się przy nim bawią.

Czemu my go tak lubimy?

Garfield woli dogadać się z myszami, niż na nie polować. Nie cierpi wielu zwierząt (w tym psa Odiego i pojawiającego się gościnnie kota Nermala), bo nie lubi konkurencji, ale i tak do swojego właściciela Jona zwykle odnosi się dość wrednie. Nie lubi też listonosza i mleczarza (ich atakuje). I zawsze jest gotów uraczyć otoczenie jakimś sarkastycznym komentarzem. Najchętniej spędza czas jedząc, oglądając telewizję, i… pijąc kawę. Oczywiście,

Garfield nie jest po prostu kotem

Ma także wiele cech, dzięki którym rozpoznajemy w nim samych siebie, takich, na bycie jakimi zwykle sobie nie pozwalamy. On, jak to koty, nie ma nic przeciwko, by pokierowały nim najprostsze zachcianki, i – zwykle wydaje się całkiem zadowolony z życia. My też czasem byśmy chcieli powiedzieć głośno, że nie cierpimy budzików, diet i wagi łazienkowej, za to mamy ochotę przespać pół dnia, a resztę spędzić przed telewizorem – ale nam nie wypada. Garfield robi to za nas, i to w taki sposób, że możemy się z tego pośmiać.

Nic dziwnego

że z postaci początkowo drugoplanowej wyrósł na głównego bohatera komiksu – bo pierwsze paski komiksowe, w których się pojawiał, miały tytuł “Jon”, i opowiadały o pozbawionym talentów towarzyskich właścicielu Garfielda. Na szczęście dość szybko stało się jasne, kto w tym duecie jest prawdziwą gwiazdą.

Czemu on jest taki?

W każdym opracowaniu na temat komiksu Jima Davisa można przeczytać, że rysownik nadał swojemu słynnemu kotu imię własnego dziadka. Trochę rzadziej wspomina się, że wzorował na nim również charakter postaci. Specyficzne poczucie humoru, a także ulubione sposoby spędzania czasu, to podobno cechy skopiowane całkiem dokładnie.
Co ciekawe, to nie koniec – jeszcze przynajmniej dwie osoby z rodziny Jima Davisa zostały sportretowane na paskach “Garfielda”: jego ojciec i brat.

Więcej tego samego

jest hasłem, którym da się najprościej opisać ideę wydania “Tłustych kocich trójpaków”. Zamiast polować na pojedyncze paski w gazetach, możemy odwiedzić świat Garfielda na nieco dłużej, i wyśmiać się do syta.

Komiks tłumaczył Piotr W. Cholewa, co gwarantuje jakość tekstu równie doskonałą, jak rysunków.

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 6” to propozycja dla wszystkich, nieważne, czy interesują się komiksem, albo kotami, oraz doskonały sposób na spędzenie deszczowego wieczoru z grupą przyjaciół, bądź z rodziną.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com